List otwarty do redakcji "Gazety Wyborczej"
31-08-2011
Kierujemy nasz list do Redakcji, gdyż jesteśmy zaniepokojeni faktem przedstawienia Tomasza Twardowskiego jako niezależnego eksperta w artykule „Eksperci za GMO” oraz cenzurą, która pojawia się na forach Gazety Wyborczej przy dyskusjach dotyczących żywności genetycznie modyfikowanej.
W środowym numerze „Gazety Wyborczej” (z dnia 24 sierpnia 2011) ukazał się artykuł „Eksperci za GMO” (http://wyborcza.pl/1,75476,10164045,Eksperci_za_GMO.html), przygotowany w oparciu o materiały PR, których źródłem była Polska Federacja Biotechnologii (PFB). PFB to stowarzyszenie reprezentujące interesy koncernów biotechnologicznych, w tym producentów żywności genetycznie modyfikowanej, z których liderem na europejskim rynku jest firma Monsanto, posiadająca swoje przedstawicielstwo w Polsce. Celem stowarzyszenia jest m.in. popularyzacja osiągnięć biotechnologii i jej zastosowania w przemyśle.
Artykuł był wywiadem z prof. dr hab. Tomaszem Twardowskim, I Wiceprzewodniczącym Zarządu PFB i dotyczył problematyki żywności i upraw organizmów genetycznie modyfikowanych (GMO). Nie byłoby w tym nic zaskakującego, ani też zdrożnego, gdyby nie fakt, że prof. Twardowski został przedstawiony w artykule jako niezależny ekspert i pracownik Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu, a tekst na stronie głównej GW zapowiedziany był zajawką: „Eksperci zdecydowanie za GMO”. Powiązania formalne prof. Twardowskiego z PFB zostały w tekście przemilczane, mimo, że wynika z nich ewidentny konflikt interesów, o którym czytelnik powinien zostać poinformowany.
Jeszcze bardziej niepokojące były dla nas napływające sygnały od użytkowników forum internetowego, biorących udział w dyskusji pod artykułem - na forum założono blokadę na nazwę firmy - Monsanto - której interesy reprezentuje pośrednio właśnie Polska Federacja Biotechnologii. Komentarze ze słowem „Monsanto” traktowane były jako wulgaryzmy, a posty blokowane z uzasadnieniem: „komentarz zawiera treści niedozwolone”. Jest to na tyle niewiarygodna praktyka w wolnym, demokratycznym kraju, że sami założyliśmy profile na forum i to przetestowaliśmy. Niestety jest to prawda. Na dowód załączamy print screeny. Zapraszamy Państwa do samodzielnego testowania.
Ukrywanie tak podstawowych faktów, jak formalne powiązania eksperta z producentami GMO, świadczące o jawnym konflikcie interesów są od strony rzetelności dziennikarskiej praktyką nieetyczną; próby cenzurowania dyskusji o GMO, żeby wzmocnić ten efekt – są karygodne. Jest to zaprzeczenie jawnej, otwartej, transparentnej debaty, której oczekuje społeczeństwo.
Głos producentów żywności genetycznie modyfikowanej jest w dyskusji głosem niezwykle istotnym, i firmy te, takie jak Monsanto, powinny być do tej debaty zaproszone przez media w sposób jawny i otwarty. Kto może lepiej rozwiać obawy społeczne, jak nie firma, o której produktach toczy się debata? Proponujemy, żeby producenci GMO wykupili kilkustronicową wkładkę w Gazecie Wyborczej i zaprezentowali w nim swój punkt widzenia. Jako obywatele, chętnie zapoznamy się z jej treścią w ramach debaty społecznej. Prosimy jednak, aby tego typu materiały nie były formą manipulacji, a były prezentowane w sposób transparentny.
Cenzurowanie forów, poza tym, że zakrawa na skandal, jest również przejawem skrajnego braku profesjonalizmu od strony komunikacyjno-wizerunkowej. Jedynym skutkiem jest wzmożona nieufność, wrogość i opór społeczny wobec firmy, która stosuje takie praktyki, oraz naruszenie dobrego imienia Agory jako niezależnego wydawnictwa. Jeśli firma próbuje ukryć tak proste do prześledzenia powiązania, zmuszając internautów do groteskowego słowotwórstwa w celu ominięcia blokady („Monsant0”, „Monsranto” „Moonsanto” , „m.o.n.s.a.n.t.o” – inne przykłady można prześledzić na forum), zaczynamy się zastanawiać, co jeszcze firma ma do ukrycia? Czy traktuje społeczeństwo jako partnera w dyskusji, czy raczej obiekt manipulacji?
Oczekujemy ze strony Gazety Wyborczej wyjaśnień i przeprosin w stosunku do internautów, których wypowiedzi były cenzurowane. Oczekujemy też właściwych standardów prowadzonej debaty publicznej – jawności, uczciwości, transparentności; dostępu do rzetelnej informacji na temat żywności genetycznie modyfikowanej, jej producentów i zagrożeń z nią związanych.
Z poważaniem,
Inicjatywa Obywatelska „GMO TO NIE TO”
List przesłano do redakcji Gazety Wyborczej 26.08.2011, jak dotąd pozostaje bez odpowiedzi.
Dopisek (falcon): Kogo interesy reprezentuje zatem Gazeta Wyborcza? Czy należy ufać mediom, które zakłamują rzeczywistość i blokują prawdziwe wypowiedzi internautów? Odpowiedź nasuwa się sama: NIE dla zakłamanych mediów! Dla mnie znaczy to tyle co: NIE WCHODZĘ WIĘCEJ NA STRONĘ GAZETY. Najprostszą formą walki jest nie nabijanie statystyk takim mediom.
idea i opracowanie: dodał: falcon
























